Translate

13 sierpnia 2013

10 drogeryjnych kosmetyków, które warto wypróbować.

Hej dziewczyny! Dziś 10 kosmetyków drogeryjnych, które warto wypróbować. Trochę więcej niż dziesięć, ale jest dziesięć kategorii :). Warto wspomnieć, że żaden z tych kosmetyków nie kosztuje więcej niż 20 zł, a mając je wszystkie można spokojnie stworzyć kilka różnych makijaży :). Przez długi czas używałam tylko tych kosmetyków i byłam ( dalej jestem ) z nich zadowolona. Często do nich wracam, bo drogie wcale nie oznacza lepsze :)



No więc od początku. Podkład Kobo Ideal Cover Make up. Posiadam dwa odcienie - jeden super uniwersalny, czyli 403 Sand Beige, drugi ciemny, kupiony w celu używania jako bronzera w kremie - 405 Suntanned.

Pierwsza rzecz, którą w nim uwielbiam, to dość duże krycie. Wśród drogeryjnych podkładów, chyba największe, wracam do niego kiedy moja skóra tego potrzebuje. Może być trochę za ciężki na lato, pamiętam jednak, że w tamtym roku dawał radę :).

Ładnie się trzyma przez jakieś 8 h, później zaczyna lekko zanikać, jednak krycie wciąż jest zadowalające.

Podkład jest też super wydajny. Jedno opakowanie starczało mi na jakieś 8 miesięcy.
Jeśli chodzi o Suntanned, raczej go nie używam. Może jeszcze kiedyś :). 
Cena 20 zł. Dostępność - Drogerie Natura.

Pędzel kabuki nieznanej firmy. Też kupiony w Naturze ( swego czasu najulubieńsza :) drogeria ). Używałam go do nakładania Ideal cover właśnie. Fajnie się sprawdzał, równo rozprowadzał ciężki podkład. Włosie czasami wypadało, ale nie było to jakoś bardzo uciążliwe. Mój ma już ze 4 lata i ciągle żyje:) Koszt 20 zł.
Teraz mój ulubieniec wszech czasów  Sporo takich, ale jednego kosmetyku nie dałabym rady wybrać :). A mowa o transparentnym pudrze od my secret. Pamiętam jak myślałam, że go wycofali. Oj, chodziłam po wszystkich drogeriach w mieście i szukałam ostatnich sztuk. Na szczęście nie wycofali, tylko zmienili grafikę, skład i zmniejszyli pojemność, która jest teraz dostępna za tę samą cenę -.-. Ja wolałam starą formułę, ale ta też jest niczego sobie. Fajnie matuje, puder dobrze radzi sobie z moją super świecącą się skórą. Dostępność - Drogerie polskie, Natura i Uroda. Cena ok. 14 zł.
Oj, a ten kosmetyk to wrzucam głównie z sentymentu :) Moje drogie panie, oto róże od Wibo :). Uwielbiam je do tej pory, tym bardziej, że to jeden z pierwszych kosmetyków które kupiłam. Opakowania trzymam, żeby w końcu się wybrać po nie i kupić dokładnie te same kolory:). Niestety tanie kosmetyki mają to do siebie,że ich opakowania nie są zbyt trwałe, i tak numerki odcieni zniknęły bardzo szybko :(
Róże dość trwałe, nie robią plam, mają duży wybór odcieni :) Cena takowego to coś około 8 zł :) Dostępność - Rossman.
Zostańmy jeszcze na chwile przy różach, bo chcę Wam jeszcze pokazać Defining blush od Catrice. Ten co prawda nie ma aż takiego wyboru kolorów, jak jego kolega przedstawiony wyżej, jednak też jest wart uwagi:) Bardzo na pigmentowany ( trzeba uważać, bo można sobie zrobić plamę albo przesadzić ), daje piękne pół-satynowe wykończenie. Na pewno zakupię kolejny kiedy ten już mi się skończy( ale kiedy to będzie? ), i przed wyjazdem zaopatrzę się w jeszcze jakiś inny kolorek :)

Dostępność - Natura, Uroda, Cena - ok. 15 zł :)
Od podkładu, przez puder i róże do bronzera :). Znów przedstawiam Wam dwa, żeby każda z Was miała z czego wybierać:).
Pierwszy może przedstawię ten z essence. Oooogromne, ciężkie do wykończenia opakowanie. Taki bronzer mógłby być o połowę mniejszy, a i tak byłby duży, ale nie narzekajmy :) Matowy, lekko pachnący puder w kamieniu zamknięty w dość solidnym opakowaniu :). Fajnie się go rozprowadza, jak dla mnie mógłby być ciut mniej pomarańczowy ( ale to nie Hoola:) ). Nie robi plam, równomiernie schodzi z twarzy :). Co jest bardzo ważne, nie ma żadnych drobinek, a to dużo za nim przemawia :). Dostępny w dwóch wariantach kolorystycznych. Ja posiadam ten jaśniejszy :).
Dostępność - Natura. Cena - ok. 15 zł :)

Kolejny bronzer to ten od Kobo. Firma ma ich chyba więcej, ale nie jestem w tym zbyt zorientowana :). Idealny moim zdaniem bronzer na lato. Jest dość ciemny, ale kolor można stopniować. Puder posiada masę drobinek, które nie wyglądają nachalnie, ale pięknie rozświetlają naszą buzię. I chociaż ja jestem zwolenniczką matowych bronzerów, to jednak za tym bardzo przepadam i powszechnie polecam :).
Dostępność - Natura, Uroda. Cena 20 zł ( ja kupiłam w promocji za 10 :D ).
Teraz przejdźmy do oczu. Baza pod cienie kobo, o której pisałam w ulubieńcach lipca. To jeden z tych kosmetyków, za którymi bym płakała, jeśli wycofali by je ze sprzedaży. Co mogę o niej powiedzieć? Świetnie podbija pigment cienia, sprawia, że utrzymują się dłuuuugo. Sprawdziłam w tamtym roku na weselu. Po 18 godzinach w makijażu i całonocnej hulance, po powrocie do domu szkoda mi było zmywać makijaż, bo był nienaruszony. Uwielbiam i do Anglii biorę ze sobą zapas!:D
Dostępność - Natura, Uroda. Cena - 20 zł.
Kolejny kosmetyk(i), który budzi we mnie sentyment. Cienie my secret. Trio pokazane niżej na zdjęciu, to najlepsze z możliwych. Niby tylko trzy cienie, ale można z nich stworzyć lekki dzienny makijaż, mocny smoky, można nimi wymodelować powiekę ( ja tym najciemniejszym modelowałam też nos ). Cienie dość długo wytrzymywały też na moich powiekach bez bazy, co jest trudne. Pigmentacja jest wręcz szalona jak na taką cenę. Kolejni ulubieńcy wszech czasów ;).
Dostępność - Natura, Uroda. Cena - 5/6 zł :)
Żelowy eyeliner od catrice. Dobrze napignentowany eyeliner. Lubie go, co chyba widać z moich makijażach, bo jest w każdym opisie. Dobrze się trzyma, ale lubi się osypywać, albo rozmazywać z kącikach. Jednak jak na swoja cenę to na prawdę dobry produkt i warto go spróbować.
Dostępność - Natura, Drogerie polskie. Cena 15 zł.
Pędzelek do kresek od essence. Powiem Wam, że nie wyobrażam sobie bez niego mojego makijażu. I to bez konkretnie tego pędzelka. Na początku był on cieńszy i nie odstawały od niego pojedyncze włoski, ale wole go takim jakim jest teraz. To nim zawsze zaznaczam oko, tak jak pisałam Wam w trikach kosmetychnych. Nie oddałabym za żadne skarby :).
Dostępność - Drogerie polskie, Uroda, Natura. Cena - ok. 11 zł.
I ostatni ale nie najgorszy, tusz do rzęs od Maybelline - Colossal Volium Express, o którym pisałam tutaj. Świetnie rozczesuje, podkreśla i wydłuża rzęsy. Jego cena to ponad 30 zł, ale często( praktycznie cały czas ) można go dostać w Drogeriach polskich za 16 zł. Ja odkąd go używam, czyli ponad 3 lata, tylko raz kupiłam go w regularniej cenie :).
No i to by było na tyle. Takich kosmetyków mam oczywiście więcej, ale post i tak jest długi i będę miała szczęście jeśli ktokolwiek go w ogóle przeczyta. Ale myślę, że warto, bo na prawdę fajne produkty i nie wyobrażam sobie bez nich mojej "kosmetyczki". A Wy, macie jakieś takie produkty godne polecenia? Jeśli tak piszcie w komentarzach, na pewno sprawdzę. XOXO

7 komentarzy :

  1. tusz też mam ten sam i jest super :)

    anonimestyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. mialam colossala i jest super, ciagle do niego wracam

    OdpowiedzUsuń
  3. pędzelek mam, puder również ;)
    a róż też z Catrice, ale Defining Duo Blush ;)
    Uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja polecam żel do stylizacji Brwi od Catrice:) ok 14 zł ale u mnie robi furorę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kiedyś Collosala, był super :) Obecnie z Twojego zbioru posiadam w swojej kosmetyczce róż z Catrice. Jestem bardzo zadowolona z niego :) Muszę się kiedyś skusić na ten puder sypki
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. o muszę spróbować ten podkład z kobo...z my secert też uwielbiam cienie...niedrogie a o dobrej jakości :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! To wiele dla mnie znaczy i motywuje do działania! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...